Blog

13 mar

13 marzec 2017

In wpis by Marcin Gienieczko / 13 marca 2017 / 0 Comments

Poważny portal żeglugi śródlądowej przedstawia moje przepłyniecie Amazonki w canoe. Polecam ten artykuł. Jak przepłynąłem w canoe Amazonkę?
http://www.zegluga.wroclaw.pl/articles.php?article_id=528

 

Guinnnes World Records zniósł wpis  dotyczący ,,niby” dyskwalifikacji  mojego rekordu.

http://www.guinnessworldrecords.com/news/2016/12/guinness-world-records-statement

 

Dlaczego? Otrzymałem przeprosiny ,że  GWR  , że zbyt pochopnie podjął decyzje o tym wpisie pod wpływem paru osób , które nie znały tematu. Okazały się mało wiarygodne. W związku z tym postanowił usunąć wpis.

 

No cóż dla mnie to wszystko naprawdę śmieszne. Te komisje, nagrody czy pseudo festiwale (ze środowiskami wzajemnej adoracji) itp. Polski Komitet Olimpijski oficjalnie przedstawił stanowisko w tej sprawie  gdzie wypunktował  manipulacje dla jednego z nich. Już kiedyś sam Zbigniew Boniek pisał. Czy Robert Lewandowski dostanie  złotą piłkę? Odpowiedział tak: ,,Takie konkursy ,nominacje , nagrody itp. żądzą się tym ,że są niektórzy ludzie  bardziej  lub mniej lobbowani lub lubienni .W grę wchodzą rożne układy a nawet manipulacje gdzie niektórzy nie mają na to wpływu ani nawet nie wiedzą . Dla mnie  najbardziej wiarygodną    sprawą jest to jak zrealizuje ekspedycje , wydam  o tym  książkę ,która sprzeda się z dodrukiem. Ktoś ją kupi za własne zarobione  pieniądze , poświeci swój czas  na przeczytanie . Po czym ten ktoś z czytelników do mnie napisze bo na przykład  dała mu radość , natchnienie i entuzjazm a może nawet pomogła wyjść z paru opresji. Tak było  w przypadku mojej książki ,,Kierunek Północ” czy też ,,Pokonać siebie”. To jest prawdziwa   nagroda i wyróżnienie . Wszystko inne to  przy okazji gdyż otoczone jest sztucznością . Aktualnie właśnie z takim założeniem pracuje nad kolejna książką tym razem  o Amazonce która jest zamówiona u wydawcy. Książka również ma być wydana na rynku  rosyjskim i  angielsko języcznym  .Wiec tylko tam wrócę do tematu Amazonki. Gdzie indziej nie ma sensu bo to tylko powtarzanie się jak widać a tak naprawdę trzeba robić swoje i iść do przodu.  A w sprawie rekordu? Może ktoś  pobije mój rekord w canoe na Amazonce (jak wyżej na certyfikacie)   i będzie temat  załatwiony. Z tego  co wiem szykuje się jedna ekipa z Kanady  z którą mam kontakt. Chcą Amazonkę przepłynąć  w canoe .Tyle ,że od  źródeł. Wiadomo muszą wyżej rozpocząć aby pobić rekord. Tego im życzę. Tym czasem moja głowa jest już gdzieś miedzy Norwegią a Kanadą….napieramy dalej.

26 sty

26 styczeń 2017

In wpis by Marcin Gienieczko / 26 stycznia 2017 / 0 Comments

Dokument ekspedycji. Wyprawa Marcina uznana przez Guinness World Records

guinnes12

22 sty

22 styczeń 2017

In wpis by Marcin Gienieczko / 22 stycznia 2017 / 0 Comments

Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Andrzej Krasicki  odpowiada  na  apel podróżników , którzy zarzucili  ,,parę” nieprawidłowości  mojej osobie . Jak jest naprawdę? Czyli jak manipuluje  środowisko niektórych podróżników w Polsce. Pismo oryginalne .Proszę się nie dziwić ,że  nie odebrałem wyróżnienia na festiwalu  turystycznym Kolosy w kategorii wyczyn roku  2015:

https://www.youtube.com/watch?v=jVqACeyTGj0

Dołączam  się do życzeń  Pana Prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego na  ten roku .

Komentarz Marcina Gienieczko: W książce Reinholda Messnera Moje życie na krawędzi w rozmowie z Thomasem Hüetlinem Reinhold Messner opowiada o środowisku alpinistycznym. Zadziwiające, jak bardzo można to odnieść również do niektórych osób ze środowiska podróżniczego w Polsce.

-Góry są czyste, alpiniści są lepszymi ludźmi. Kto przejmie ten stereotyp, zalicza się w końcu do takiej sekty, która w imieniu koleżeństwa wyklucza alpinistów o innych poglądach na życie. (…) Typowe kręgi Alpenvereinu, często towarzystwa o kiczowatych wartościach, dlatego stały się moimi zagorzałymi przeciwnikami, że ja ukazuję im te sprzeczności. Tutaj dobro – tam zło, tutaj światło – tam cień. Taka polaryzacja jakże często doprowadzała do katastrofy. Ja nie zamierzam podzielać poglądu: ,,My, alpiniści, jesteśmy lepszymi ludźmi”!

 Wolę być wykluczony niż dostosowany. Moją największą zdolnością byłoby – mówiąc krótko – stanowczo dawać się nie lubić.

- I to uważał pan za dobre?

 -Tak, uważałem to za bardzo dobre. I tak jest. Przy czym nigdy mi nie zależało na tym, żeby mnie lubiano. Tylko mówiąc, co myślę, obrażam tych wszystkich, którzy zasłaniają się ideałami, jakby musieli ukryć to, jakimi są naprawdę. Ja nie jestem skłonny do poświęcenia swojej niezależności dla ideologii ani ideału. Jestem upartym Południowotyrolczykiem, przynajmniej w tej sprawie.

PS

 Takiego podejścia życiowego Reinholda Messnera wcześniej nie mogłem zrozumieć .Podpisuje się pod tym światopoglądem  z imienia i nazwiska . Wierzyłem w bezgranicznie w czyste środowisko. Byłem naiwny. Teraz, kiedy zobaczyłem, jak to wszystko funkcjonuje od środka zdałem sobie sprawę, że tam gdzie ludzie tam i zawiść i rożnego rodzaju gry   całkowicie jak widać nie zrozumiałe dla wielu ludzi. Ale trzeba iść na przekór losowi chodzby    nie wiem co. Zdałem sobie sprawę ,że nie mogę wciągnąć się w sztuczną grę. Od stania w miejscu nie jeden już zginął. Wygra ten kto utrzyma  kurs do końca. W eksploracji  wyczynowej   jest tak:  ,,Jak za 10 lat będziesz robił to nadal a twoja kolejna  książką sprzeda się z dodrukiem. To wtedy jest wygrana. Resztę  to sprawa płynna ”.

 

Z  poważaniem.

MG.

oli 1 oli 2 oli 3

10 gru

7 grudzień 2016

In wpis by Marcin Gienieczko / 10 grudnia 2016 / 0 Comments

OŚWIADCZENIE

W artykule autorstwa Dominika Szczepańskiego opublikowanym w dniu 02 grudnia 2016 roku na portalu wyborcza.pl, podano Czytelnikom nieprawdziwe informacje wymagające sprostowania.

 

Nieprawdą jest sugerowanie w opisywanym artykule jakoby odebrano mi przyznany rekord. Żadnej oficjalnej ani nie oficjalnej  informacji z Londynu na ten temat nie otrzymałem. Natomiast prawdą jest, że posiadam certyfikat potwierdzający oficjalnie przyznany rekord Guinnesa i nikt mnie nie prosił o odesłanie czy też na niego się nie powoływanie.

 

Nieprawdą jest sugerowanie w opisywanym artykule jakobym umyślnie ominął najtrudniejszy odcinek rzeki górskiej ułatwiając sobie zrealizowanie projektu. Przygotowując się do realizacji projektu nigdy nie brałem pod uwagę, że przepłynę górski odcinek rzeki  w otwartym canoe, które z przyczyn technicznych i konstrukcyjnych po prostu się do tego nie nadaje.  Pragnę podkreślić, ze od samego początku celem mojego projektu nie było przepłynięcie Amazonki, ale TRIATHLON przez Amerykę Południową : pokonanie rowerem 690 km od miejsca plaży Leon Dormido(Pacyfik) do miejscowości San Francisco, spłynięcie w canoe od miejscowości San Francisco do Belem 5978 km, bieg 80 km jednego dnia do zatoki Oceanu Atlantyckiego. Nie interesowało mnie przepłyniecie Amazonki lecz wielo wysiłkowy projekt i bardziej wszechstronny

 

Nieprawda jest ze  Amazonkę przepłynął w całości 11 osób. Tutaj pokazuje   autor  artykułu jak nie dokładnie sprawdza wiadomości. Amazonkę w całości przepłynęło 12 osób. Autor pominął legendę eksploracji Mika Horna. Piotr Chmielinski kajakarz z USA również twierdzi( może nie znosi wyższych notowań od siebie) ,że jego podwożono. Horn to zdobywca Bieguna Północnego nocą z Borge Ouslandem obie postacie  znana i szanowane. Film o przepłynięciu  Amazonki  przez mika Horna emitowały stacje we Francji, Kanadzie, Niemczech i National Geographic film tutaj:

 

https://www.youtube.com/watch?v=izjkiCVqFo8

 

https://en.wikipedia.org/wiki/Mike_Horn

 

Kolejnym nierzetelnym zapisem w artykule jest zdanie, ze „Im bliżej było początku wyprawy, tym więcej zmieniało się w jej założeniach”. Mowa o współpracy z przewodnikiem Gadielem Sanchez Riverą. Autor artykułu insynuuje jakobym miał zataić fakt jego istnienia, a w rzeczywistości decyzję o zatrudnieniu Gadiela podjąłem dokładnie rok wcześniej, kiedy przepłynąłem rzeką Rio Napo z Łukaszem Czeszumskim, będącą przygotowaniem do wyprawy amazońskiej. Po przyjeździe do Limy dzięki zaangażowaniu Mirosława Rajtera – głównego logistyka ekspedycji spotkaliśmy się z Gadielem Sanchez Riverą w jego mieszkaniu w Limie w lipcu 2014 roku. Zobowiązał się wziąć udział w wyprawie przepłynięcia czerwonej strefy.  Założenie, że będę miał przewodnika na tym etapie ekspedycji  przez strefę handlu kokainą było od samego początku. Wie o tym doskonale Piotr Chmieliński, z którym konsultowałem się podczas organizacji tej ekspedycji, a który sam zachęcał do wzięcia przewodnika nie do Atalay, ale do samej Pucallpy. Ponadto Piotr Chmieliński był podłączony pod mój nadajnik pozycjonowania wyprawy aby śledzić przebieg projektu. Widział nie miał zastrzeżeń.

 

 

Kolejny nieprawdziwy zarzut to, że zataiłem wspólne płyniecie z Gadielem Sanchez Riverą na odcinku Pebas Tabatinga, w rzeczywistości bowiem tę wiadomość opublikowałem niezwłocznie na swoim facebooku, mam to zarejestrowane na filmie na kanale Youtube oraz był ten fakt przedstawiany na  festiwalu Kolosy oraz na festiwalu podróżniczym w Pszczynie w roku 2016. Żeby było ciekawiej prezentacja i projekt  na festiwalu Kolosy został wyróżniony w kategorii Wyczyn Roku gdzie w Jury był Piotr Chmielinski , który później za sprawa odkrycia nie prawidłowości tego festiwalu przez moja osobę postanowił zmienić zeznania w stosunku do mojej ekspedycji.

Poniżej film:

 

https://www.youtube.com/watch?v=OGiM3PRuziE

 

Następna wprowadzająca czytelnika w błąd informacja dotyczy pomocy z zewnątrz. Prawdziwa informacja dotyczy przebytych 30 km z pomocą(dystans 20 km – wyciągnięcie z wirów z pomocą innej łodzi , a później 10 km na łodzi motorowej). Zgodnie z tym, co napisałem do Piotra Chmielińskiego z Pucallpy oraz z tym, o czym informowałem na bieżąco.

 

Kolejna krzywdząca informacja i wprowadzająca czytelnika w błąd to ta, dotycząca samego rekordu Guinessa. Pragnę dobitnie podkreślić, że do uzyskania certyfikatu komisja zaliczyła pokonaną trasę od Atalaya, miejsca powyżej którego zakończyłem płynięcie z Gadielem Sanchez Riverą. Jest to kluczowe, ponieważ to od tego miejsca płynąłem sam. Uzyskanie rekordu nie dotyczyło pokonania całej Amazonki.  W uzasadnieniu rekordu Guinnesa jest napisane wyraźnie: „Najdłuższa podróż solo canoe rzeką Amazonką na dystansie 5573 km –osiągnięcie Marcina Gienieczko,  który płynął od Atalaya  region Ucayali Peru  do Belem stanu Para w Brazylii. Dystans pokonany 5573km”. Najpierw  niech sprawdza owi podróżnicy którzy uważają siebie za profesjonalistów gdzie leży miasteczko Atalaya.

 

Ta teza z manipulowana i zmyślona przez  Dominika Szczepańskiego

 

Z tym wiąże się kolejna kontrowersja dotycząca wspólnie pokonanych kilometrów z przewodnikiem Gadielem Riverą. On sam na swojej stronie w Wikipedii nazywa wyprawę (skan na stronie), w której uczestniczył jako ,,Solo Amazon”, a realizowana wspólnie tylko przez strefę  handlu kokainą, czyli odcinek 405 km. Oryginalny zapis istniejący do dnia dzisiejszego brzmi: 2015 – Solo Amazon. Gadiel is hired as consultant and guide by Polish adventurer Marcin Gienieczko to traverse the dangerous jungle areas controlled by the drug lords.[8]. Podkreśla, ze  był przewodnikiem Marcina podczas wyprawy. Jednak długo po zakończeniu wyprawy okazuje się, że zmienia zdanie i zamiast kilkuset kilometrów przebytych wspólnie przypomina sobie o kolejnych 2.000!

 

Propagandowy styl artykułu widoczny jest w sugestii, że „zależy (mi) tylko na znalezieniu się w „Księdze rekordów Guinnessa”. Otóż jest sprawą oczywistą, że jeśli chcę osiągnąć cel, muszę się wcześniej zgłosić, poznać zasady, aby móc je później spełnić przedstawiając stosowną dokumentację. Nie ma w tym nic niestosownego i sugerowanie jakiś nieprawidłowości i niewłaściwych pobudek budzi mój wewnętrzny sprzeciw. Jeżeli chcę otrzymać prawo jazdy  to tez musze  najpierw się zapisać i zgłosić. Takie panują we współczesnym świecie procedury.

 

Nieprawdziwą jest również informacja, że dziennikarz Gazety Wyborczej Dominik Szczepański prosił mnie o autoryzacje tego artykułu z dnia 2 grudnia 2016 r. Natomiast prawdą jest, ze wcześniej osobiście zasugerowałem rozmowę z   Dominikiem Szczepańskim i przyjazd do Warszawy na który się nie zgodził. Napisany tekst z 2 grudnia został opublikowany bez autoryzacji i jakiejkolwiek mojej wypowiedzi w sprawie rekordu Guinnesa.

Nieprawdziwe stwierdzenia, jak i pominięcie przedstawionych wyżej informacji w artykule, świadczy o jego nierzetelności i jednostronnym charakterze.

 

Z Gadelem Sanchez Rivera  przepłynąłem dystans 405 km,  później około 15 km( przedstawiłem to w pierwszej korespondencji wysłanej  do Dominika Szczepańskiego przed wydaniem I artykułu szkalującego w Gazecie Wyborczej  i  z miejscowości Pebas –Tabatinga: pokazany  film  z tą informacja w komis World Rekord Guinnes, festiwal Kolosy gdzie byli obecni aktualnie moi oponenci i  nie widzieli problemu.

Poniżej dokumentacja:

 

http://biurorekordow.pl/najdluzsza-podroz-canoe-rekord-guinnessa/

Opis  relacje za pomocą  I nadajnika który dwa razy dziennie przedstawiał moje płyniecie-pozycjonowanie

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

Drugi nadajnik który co 10 minut przedstawiał moje płyniecie

http://www.soloamazon.info/tracking/

Zapis dokładny  GPS oraz  dzień po dniu opis każdego dnia wyprawy

http://www.gienieczko.pl/pdf/triatlon.xls.pdf

 Relacja  z wyprawy

http://www.gienieczko.pl/pdf/zatanczyczamazonkaorginal.pdf

Wszystkie relacje z wyprawy na które dziennikarz powołuje  się ze  cos zatajałem. Co jest nie prawdą.

https://drive.google.com/drive/folders/0B9jYLnqSHlsJMVZVekpsV2htc1U

https://docs.google.com/spreadsheets/d/1ZUopwAuVfz8GNwXNJXGHgferfcCngbiW-WsDnVULA8E/edit#gid=1857292492

Komunikat Ambasady Polski w Brazylii w sprawie przepłynięcia Amazonki w canoe przez Marcina Gienieczko:

https://www.msz.gov.pl/pl/p/brasilia_br_a_pl/aktualnosci/rekord_guinnessa_dla_marcina_gienieczko

 Film z wyprawy emitowany na festiwalu Kolosy

                   https://www.youtube.com/watch?v=OGiM3PRuziE

 

-Ponad 30 godzin filmu  zostało wysłane do Komisji World Rekord Guinnes gdzie  miedzy innymi Gadiel Sanchez Rivera  opowiada o wyprawie i ze realizuje projekt SOLO. Być może później został sam przewodnik zmanipulowały a nawet przekupiony tego nie wiemy. Nie jest to rzadka sprawa w biednym kraju Ameryki Południowej. Jego oficjalny komunikat na stronie wikipedii zaprzecza jego słowom przedstawionym dla innych. Być może oponenci się nie zorientowali ,że ten wpis oficjalny  też trzeba zmanipulować.

 Bardzo bym chciał ażeby  każdy miał tak udokumentowany projekt. Żadna z wcześniejszej ekspedycji nie posiada zapisów Live dwóch nadajników(niech mi ekspert wskaże chociaż jedna która ma dwa nadajniki pozycjonowania na pokładzie łódki)  –które pokazywały co 10 minut moje płyniecie w Internecie oraz był zapis GPS. Jak to wygląda? Tak:

Najlepiej ażby pokazał taką  dokumentacje Piotr Chmieliński. Całym założeniem tych spekulacji było ,że zbojkotowałem festiwal Kolosy i Piotr Chmieliński wraz z paroma innymi osobami zaczął podważać mój sukces. Pytanie jeżeli tak by było dlaczego jury Kolosy mi dało wyróżnienie? Jeżeli tak podważają komisje Guinnesa to jaka jest Komisja festiwalu Kolosy w Gdyni?

 

Jeżeli ja mam być honorowy  i oddać certyfikat Guinnesa do Londynu tak samo kapituła festiwalu Kolosy powinna być honorowa i podać się do dymisji mając na uwadze swoje  uchybienia i nierzetelną ocenę a przede wszystkim widzów i  głównego sponsora  czyli URZĄD MIASTA GDYNI. Tyle ,że nikt nie odebrał mi rekordu a w Kapitule Kolosy są nieprawidłowości .

Z wyrazami ubolewania,

Marcin Gienieczko.

gadiel-2 gadiel-sanchez-rivera marcin-plynie-solo2-gadiel-1 potwierdzenie-solo skan-guinnesa-brazil

04 gru

4 grudzień 2016

In wpis by Marcin Gienieczko / 4 grudnia 2016 / 0 Comments

W piątek wróciłem do Polski z długiego  kontraktu morskiego gdzie zarabiałem pieniądze na życie i kolejna wyprawę i ponownie  pojawiają się  jakieś spekulacje. Tym razem na temat mojego rekordu Guinnesa. O co chodzi? Pierwsze wyjaśnienie tutaj:

No właśnie o co tutaj chodzi….

Więc może tak. Nagrodę Guinnesa otrzymałem 2  marca, natomiast na Kolosach-corocznym przeglądzie dokonań podróżniczych, Kapituła Kolosów  przyznała  mi wyróżnienie za trawers Ameryki Południowej  z przepłynięciem Amazonki. Było to 13 marca, czyli po otrzymaniu rekordu  Guinnesa.

No ale jaki jest to związek?

Problem polega na tym, że nie odebrałem wyróżnienia na festiwalu Kolosy. Zbojkotowałem

Na filmie to jest widoczne: chyba ,że  ktoś żle to zmontował. Jak myślicie?

 

FILM O BOJKOCIE KOLOSOW PRZEZ MARCINA GIENIECZKO:

https://www.youtube.com/watch?v=jVqACeyTGj0

 

W moim imieniu odebrał  Kacper Jurak, twórca oprogramowania  dokumentującego przepłynięcie Amazonki według wytyczonego szlaku wysłanego wcześniej dla komisji Guinnesa. Ja w tym czasie odebrałem inną nagrodę za całokształt  osiągnięć sportowych w Gminie Kosakowo. Było to dla mnie ważniejsze. Nagrodę  oddałem dla Pomorskiego Hospicjum Dla Dzieci gdzie została zlicytowana na rzecz najbardziej potrzebujących, napisała to do Pana Janowskiego i Chmielinskiego  prezes fundacji Małgorzata Bałkowska Prezes Hospicjum.

Dlaczego?

Przecież byłem na wygnaniu w środowisku podróżniczym. Zakładano niewybredne blogi na mój temat, przecież wszyscy mnie opluwali- mówiąc delikatnie, a ja wiedząc, że całe gremium środowiskowe  oraz widzowie, to podróżnicy nie odebrałem tego znaczącego wyróżnienia w prestiżowej kategorii ,,Wyczyn roku”? Jak to możliwe? Przecież bym miał znowu uznanie i klepanie bynajmniej po plecach tego dnia…

No właśnie, jak to możliwe, dlaczego? A to dlatego, że na kolosach nagroda główna została przyznana niezgodnie z regulaminem, jako wynik układów. Ludzie, którzy nie byli wcześniej zgłoszeni do konkursu, nie byli  nawet w programie otrzymali nagrodę??? To tak jakby Justyna Kowalczyk  ubiegała się o tytuł sportowca  roku w Przeglądzie sportowym za rok 2015 a   mistrzostwo świata zdobyła w 2016.Czy tak jest? Na profesjonalnych  festiwalach? Albo inaczej  National Geographic tez tak przyznaje nagrody? Absurd. Aleksander Doba

z Targów „Wiatr i Woda” w sobotę dzień wcześniej wiózł dla nich laptop z prezentacją żeby  mogli mieć swoje wystąpienie. Sam go wiozłem samochodem z moim ojcem na sale Kolosów  w sobotę! I mi opowiadał ,że  wyszła nagła zmiana  i wiezie sprzęt. Co za przypadek. Jak to możliwe, że takie rzeczy dzieją się na ogólnopolskim festiwalu? Warunki udziału w nim były jasno określone. Do czasu…

Pan Chmieliński  jest mistrzem w lobbowaniu poszczególnych ludzi. Wyczułem to znacznie wcześniej, kiedy to namawiał wszystkich do promowania ekspedycji rowerzystów. Ja do samych rowerzystów, którzy przepłynęli 6 miesięcy po mojej ekspedycji Amazonkę(nie całą warto zaznaczyć!) nic nie mam do tych   rowerzystów , fajny pomysł i gratuluję ale nie znoszę i nie toleruję lobbowania  na  wyrost. Ten pomysł powinien być przedstawiony w roku 2017 zgodnie z regulaminem. Jednak Pan Janowski nagle w trakcie trwania Kolosów zmienia  regulamin(być może pod wpływem kogos tego nie wiem) po interwencji wielu ludzi do Urzędu Miasta w Gdyni później wyjaśnia. Między innymi naczelnik Grażyna Pilarczyk w nocy  około 24.00  dzien przed wręczeniem nagród  odpisuje  do Przemysława Szapara, któremu notabene odmówiono występu na Kolosach – uwaga –„z powodu braku miejsc, tej samej prezentacji itp”. To jest niesamowite ,ze  Urzędnicy pracują w sobotę z takim poświeceniem. Próbuje ugasić pożar wyjaśnić. A dzień wcześniej inni podróżnicy bez zapisu nawet w programie, nie dość, że biorą udział w festiwalu, występują, zgarniają główną nagrodę za wyczyn roku. Absurd i  czysty układ.

Ja to wiedziałem już miesiąc wcześniej. Dlatego też dla mnie przyznanie wyróżnienia  w takiej sytuacji było mało znaczące i nie chciałem go przyjąć.

Tak, jak wspomniałem-regulamin festiwalu – dzień  przed  wręczeniem nagrody został zmieniony!!! Zapis, że mogą być przyjęte i nagradzane tylko te wyprawy, które odbyły się w danym roku i zakończyły się w tym samym roku został złamany. Później to tez zostało zmienione. Przemysław Szapar  sportowiec i podróżnik z Gdyni  i kilka innych osób zdegustowanych napisało, że  to nie jest uczciwe, że ktoś z Gdyni nie jest przyjęty, a inni są aż za nadto lobbowani. Korespondencja tutaj:

Szanowny Panie
Dwa zgłoszenia w rzeczy samej świadczą że „nie wszystko było na
wyprawie OK”. Pragnę jednak zauważyć, że pierwotnie przedstawiony
przez Państwa powód odrzucenia mojego zgłoszenia dotyczył ograniczeń
czasowych festiwalu z czego wyprowadzić można jedynie właściwy wniosek
że temat wyprawy nie był wystarczająco konkurencyjny w stosunku do
innych wypraw. Okazuje się że jednak wyprawa jest godna prezentacji na
Kolosach, ale nie moja. Pozwolę sobie na wyrażenie poglądu w którym
Państwa postawa rodzi poczucie niesprawiedliwości, gdyż decyzją
Państwa to jeden uczestnik jest faworyzowany, z drugiej strony Państwa
dwoiste i zaprzeczające sobie na wzajem argumenty za odrzuceniem
mojej prezentacji świadczą, że na Państwa wybór wpływ mają czynniki
nieobiektywne przez co mam niezbity dowód na to że moja osoba jest
ignorowana i traktowana nader niepoważnie.
W mojej ocenie, jeżeli doszło do takiej sytuacji, że są dwa niezależne
zgłoszenia dotyczące tej samej wyprawy, należałoby przyjąć obydwie
prezentacje lub odrzucić obydwie, lub weryfikację i porównanie obydwu
prezentacji pod kątem atrakcyjności z perspektywy widza. Jednocześnie
informuję, że moja prezentacja w formie filmu odnosi się do osoby Jana
Fasciszewskiego z uznanie a całość jest moim prywatnym zapisem z
dziennika wyprawy i zapewne jest skrajnie odmienna od prezentacji
mojego wyprawowego partnera.
Z przykrością stwierdzam że syndrom kumoterstwą, jakże popularny w
polskiej przestrzeni publicznej dotyczy także tak czystych idei
szeroko pojętej przygody.
Biorąc pod uwagę to wszystko,  staje się zrozumiałe że jest mi
niezmiernie ciężko zakończyć ten list stwierdzeniem „z poważaniem”,
nad czym ubolewam niezmiernie.
Przemysław Szapar

Widząc  to co się dzieje,  napisałem też do Pani Grażyny Pilarczyk- naczelnik wydziału. Warto zapytać Urząd Miasta Gdyni, czy takie sprawy były poruszane? Czy takie nieprawidłowości były? Ile korespondencji było, kto pisał? Warto zapytać Biuro Prezydenta, radnych Miasta , nie wszyscy są z tego samego obozu… itp. Bardzo mocno zabolało Piotra Chmielińskiego, kajakarza z USA przedstawiającego się za eksperta w dziedzinie Amazonki, że ktoś mógł coś mu zarzucić, źle ocenić jego postępowanie i skojarzyć z lobbowaniem.  Zirytowało to ,,wielkiego” podróżnika, tym bardziej, że sam mnie zachęcał do udziału w Kolosach. W korespondencji ze mną napisał, że  chce i może napisać rekomendację dla Guinnesa(korespondencja zachowana). Jednak, kiedy okazało się, że Marcin Gienieczko podważa uczciwość Kolosów, natychmiast Piotr Chmieliński zmienia zdanie i ocenę mojej ekspedycji. Współpracowałem z Chmielińskim przed i w trakcie wyprawy, wnikliwie śledził przebieg całej trasy na Amazonce, był podłączony pod mój nadajnik satelitarny, gdzie widział co 10 minut moje płynięcie. Kiedy miałem przerwę i  korzystałem z pomocy na rzece Tambo, od razu do mnie, napisał kiedy z Gadielem Sanchez  Rivera dopłynęliśmy w duecie  do Atalay. Zapytal „Co się stało, że miałem przerwę”? Wyjaśniłem, że korzystałem z łodzi . W każdej relacji to było zaznaczone-30 km. Rekord mój  był naliczany od Atalaya, gdzie było oficjalne rozpoczęcie i bicie rekordu, ale wówczas nie myślałem o żadnym Guinnesie, tylko o płynięciu. Z Gadielem spotykaliśmy się, bo płynął łodzią z Indianinem Aszeinka,  a później łodziami  motorowymi. Mirosław Rajter, logistyk ekspedycji  realizował i organizował  tego typu eskortę mając na względzie moje bezpieczeństwo: ttp://www.gienieczko.pl/pdf/Rajteroswiadczenie.pdf  Chmieliński też miał statek w części Brazylijskiej na trasie spływu Amazonką. Wszak spał,  na tej łodzi dostawał wyżywienie itp.  Mieli nawet lekarza który dbał  o ich życie. Czy ja miałem lekarza???? Nie nie, nie zabrałem ze sobą….zapomniałem. ups.. Chociaż moja mama dba o te sprawy o wiele lat ma do czynienia z medycyna . nie miałem takich sponsorów jak oni. Podobno sponsorował ich miliarder który drobil się na malowaniu pasow w USA….nieźle. Horn  zdobywca Bieguna Północnego z Borge Ouslandem lekarza nie miał ale Chmielinski twierdzi ze był podwożony i w tabelce na portalu Explorer sam wpisuje  gdzie płynął   ……a gdzie płynął łodzią motorową a warto zaznaczyć ze nie płynął łodzią motorową tylko w canoe od Santarem co jest widoczne na filmie. Pewnie tez kłamie? Wszystko to pokazuje jaka to manipulacja i ze nie warto ufać komuś tylko dlatego ze się sam mianował  na ojca chrzestnego Amazonki chociaż to mi  określenie bardziej się kojarzy z  książką  Mario Puzo ,,Ojciec chrzestny”))))

Od Kolosów zaczęła się misterna strategia linczowania mnie. Jeżeli Ty Gienieczko podważyłeś kapitułę, w której ja byłem przewodniczącym,  jeżeli Ty zbojkotowałeś i nie odebrałeś nagrody, to ja ci pokażę jako wielki ,,Grand Father” Amazonki, jak mało masz do powiedzenia. I zaczęło się  zmienianie tego, co wcześniej pisał.

To ja za każdym  razem pisałem do Chmielińskiego że prześlę materiały, zapisy gpsa na co sam odpowiedział „Ja Marcinie nie potrzebuję, widziałem jak płynąłeś”-cytat korespondencji Chmielińskiego. Więc co trzeba było zrobić aby mi zamknąć usta i  żebym przestał być  wiarygodny i żebym nie mógł się za bardzo się  rozpędzić w swojej wyrazistości na pewne poglądy?….podważyć rekord.

Jako ,że Dominik Szczepański, autor książki o Olku Dobie, to serdeczny druh Chmielińskiego, posłużył się właśnie nim. Chmieliński pisał wstęp do książki Szczepańskiego i generalnie wzajemnie się promują.- Sam  do mnie Chmielinski  pisze:,, Byłem na wręczaniu książki Olka Doby gdzie pisałem wstęp do książki Szczepanskiego”… Ten natomiast, ze mną nie był w dobrych relacjach, bo ja z kolei jemu odmówiłem napisania relacji, którą sam mi zaproponował o przepłynięciu Rio Napo. Cytuję „Marcinie, u ciebie zbyt dużo zagrożeń życia”. Po  czym kilka miesięcy później robi wywiad z Edem Starfordem, który przeszedł wzdłuż brzegów Amazonki. Ten opisuje na każdym kroku stres i rozpacz. Zresztą sam był ratowany (Dominik Szczepanski  był na wyprawie w duecie):  przez siły rządowe Kolumbii, gdy jego partner niefortunnie został ukąszony przez węża. Mogło się również skończyć źle. Tamten podróżnik   Maciej Tarasie był bardziej doświadczony i wiedział jak reagować. Szczepanski tylko był asystą. A ja mam zarzut, że za dużo przedstawiam zagrożeń w podróżowaniu i wyprawach. Oczywiście jest 40 milionów Polaków, jedni kochają PIS drudzy PO, a trzeci są  chorągiewkami, którzy kochają się na FB i taka ich wyrazistość. W sumie Wybrocza tak naprawdę nie wie o co chodz zaufała Szczepanskiemu i tyle. Ja odmówiłem Szczepańskiemu pisząc mu  otwarcie, że nie będę zmyślał historii że było fajnie i miło i cieplutko kiedy mało na starcie nie straciłem canoe, co może poświadczyć mój wówczas partner Łukasz Czeczumski. Płynęliśmy kilka dni po porze deszczowej. Poziom wód wysoki Spirala się nakręciła. Zebrałem trochę przeciwników, którzy poczuli możliwość  rewanżu, pokazania kto tu rządzi  i tak powstała nagonka.

A że innym z kolei z  mojego obozu,  nie spodobała się decyzja, jaką zafundowała Kapituła-ten mem, wysłany przez jednego z  rozczarowanych obserwatorów festiwalu Kolosy mówi za siebie. Niestety tak to wygląda , tu nie chodzi o Guinnesa. Może teraz  już tak, ale głównie chodzi o zemstę za  wyrazistość poglądów bardzo otwartych,  a za wyrazistość poglądów kto pracował w korporacji, wojsku, na statku, w jakiejś grupie wie że jeżeli taka osoba się wyłamie zacznie być traktowana inaczej i linczowana. Ja wolę być wykluczony niż dostosowany. To jest też odpowiedź na całe te zamieszanie. Los nie jest nikomu przeciwny, po prostu teraz tak jest i tyle. Jeśli tego nie rozumiemy, musimy się poddać, jeśli rozumiemy walczyć. Ja wybrałem to drugie. Za walkę dużo płacę, ale trudno.       Nie jestem uzależniony od tych, na których Szczepański w swoich artykułach się powołuje psychologicznie, tlum to takie rzeczy poprze -Sponsorów. Większość ludzi tak myśli, że sponsorzy dla mnie wazna jakas rzecz stek bzdur(jestem marynarzem/bosmanem, zarabiam tam dobre  pieniądze i jestem niezależny), a że będą pisać niech piszą.

 

Zbyt długo jestem w tym temacie/branzy  abym nie wiedział jak to funkcjonuje, a że tekst ma ograniczoną możliwość czytania to trzeba ułożyć tak, aby czytelnik zrozumiał że ten facet to „sciema”- czyli propaganda na zlecenie. Typowa manipulacja faktami. Tak jest z wieloma sprawami w życiu i  tak jest z tą nagonką .Wszystko zależy kto jaką ma psychikę i jakich ma przyjaciół i  z kim jest.

Piotr Chmieliński w korespondencji ze mną podważał  przepłynięcie solo Amazonki Mika Horna, legendy eksploracji który samotnie przepłynął Amazonkę -film tutaj emisja National Geographic: https://www.youtube.com/watch?v=izjkiCVqFo8

 

Zrozumiałem to wówczas, kiedy mnie prosił o korespondencję z żoną Mika Horna Caty Horn  Oczywiście  sam nie napisał, bo mu nie wypadało żeby sam napisał do takiej legendy. Zadał pytania  mailowo i przesłał mi, czy Mike Horn przepłynął kanion, czy wydał książkę  ale wcześniej napisał: ,,Marcinie zrób to dyplomatycznie” . Jakże ważna wskazówka w działaniu  lobbystycznym  i strategii pozyskiwania  rzetelnych odpowiedzi nie naruszając czyjegoś dobrego  imienia. To wówczas dało mi dużo do myślenia jaki to styl działania prowadzi kajakarz. Wiedziałem po tej korespondencji z kim mam do czynienia i jak będzie to wyglądało później ze mną. Tak samo zostałem oszukany przez Chmielińskiego kiedy się zgłosiłem do Magazynu Canoe Kayak żeby opublikować materiał. Redakcja była zainteresowana do momentu, kiedy nie dowiedział się o tym Piotr Chmieliński. Zapytałem się Chmielińskiego o co chodzi, a on odpowiedział-„każda redakcja ma swoją strategię”. Próbuj odpowiedział ale  piszac to wiedział ,że już zblokował temat. Nastawił   redakcje inaczej. Później tych samych ludzi nasłał na mnie. Naród pewnie  zrozumie ze  kas redakcja się zainteresowała mna….bzdura  na zlecenie zainterweniowała. Tak jak wiele innych rzeczy później.

Wiedziałem, że zataja bo zaznaczył już wcześniej żeby nie publikować tej relacji Dlaczego? Za dużo mnie wszędzie było, a Chmieliński-pierwszy zdobywca Amazonki odchodzi w cień….no i zrobiłem to bez jego zgody. Chmieliński tego nie toleruje. Toż to ,,Ojciec Chrzestny „Amazonki…. Zresztą sam Chmieliński od 1996 roku walczył za plecami  ,piersią  do przodu nigdy z  Jackiem Pałkiewiczem, obaj powoływali się na odkrywców Amazonki.

Chciałbym uzyskać odpowiedź – dlaczego tak się stało? właśnie po akcji z Kolosami? Dlaczego 6 miesięcy później taka nagonka, a wcześniej było wszystko jasne. Przecież sam Pan Janowski pisał do wielu ludzi ,że u  Pana Gienieczko wszystko jest jasne i klarowne. Jako jedyna osoba występująca na Kolosach miałem ponad 12 pytań, na które odpowiedziałem. Nikt nie pokazywał zapisów GPSA. Wszystko było jasne i nawet to płynięcie łodzią motorową rzeką Tambo, o której wszędzie mówiłem i zaznaczałem. Kiedy pytałem się innych uczestników czy mieli zapisy GPSA, odpowiedz była: „no co ty, zwariowałeś?’ Nikt mi nie kazał. Ja nic nie miałem i nie mam do ukrycia, w przedstawieniu tematu wszystko przesłałem. Przecież znając moją przeszłość mogłem być nie przyjęty na festiwal Kolosy, a jednak zostałem przyjęty(wcześniej  zaznaczano ze ja na kolosy nie mam wstępu…hm… a jednak) i  później przez to samo środowisko pod kierownictwem kajakarza z USA Piotra Chmielińskiego mój wyczyn został podważony. Za co? Za wyrazistość poglądów-których nigdy nie zmienię. NIGDY!!! Za interwencję w Urzędzie Miasta Gdyni.  Jeżeli mają rację ci, którzy oceniają i mówią że „Guinnesowy” arbitraż jest do kitu, to jaki jest arbitraż festiwalu Kolosy, skoro to samo się dzieje? A może prawda leży gdzie indziej? Po powrocie z ekspedycji Piotr Chmieliński napisał do mnie maila: ,, Uważam że nic nie ma poważnego a zwłaszcza profesjonalnego w „pokazywaniu kuchni” jeżeli ktoś nie jest kucharzem”. Mądre, pomyślałem…

Pytanie czy to dotyczyło tych badań Amazonki którzy co roku zmienia położenie źródeł Amazonki właśnie  ci wielcy podróżnicy przedstawiających się za odkrywców? Czy też kogoś, kto za kulisami się przedstawia za badacza? A może wówczas już mnie? Ale nie no chyba nie…, sam Piotr Chmieliński pisał do mnie wiele maili, że wyjątkowo starannie i profesjonalnie podchodzę do założeń przedsięwzięcia, ale może zmienił zdanie… Wszak w życiu wszystko płynne jest.

Pytanie  na czym polega profesjonalizm w badaniu, ocenianiu, propagowaniu? Amazonka jest tak samo płynna jak wszyscy jej odkrywcy. Na szczęście ja do nich nie należę, ale w dobie Google Earth teraz to już nie wiadomo kto nim jest. Polemiki już nie ma. Jest teraz lobowanie swoich racji. Niektórzy w tym są bardzo dobrzy.

z poważaniem dla czytelnika.

 

PS

 

1) znając życie będę znowu szczuty za ta  wyrazistość a niech szczują oby nie Jorkami chociaż tą rasę lubię.

Z poważaniem

2)PS  nikt z centrali Guinnesa z Londynu nie napisał mi ze rekord jest nieważny czy odebrany. Natomiast otrzymałem certyfikat Guinnnesa. Już drugi  w sumie nie wiem dlaczego.

3)zdjecie zauważyłem na portalu Podróżnicy. Tam tez pojawiły się pytania.

 

1) znając życie będę znowu szczuty za ta wyrazistość a niech szczują
2)PS nikt z centrali Guinnesa z Londynu nie napisał mi ze rekord jest nieważny czy odebrany. Natomiast otrzymałem certyfikat Guinnnesa. Już drugi w sumie nie wiem dlaczego.
3)zdjęcie zauważyłem na portalu Podróżnicy ze źródła festiwalu Kolosów. Tam tez pojawiły się pytania.
4) w tym tekście w odróżnieniu od redakcji która chciała mi zrobić PR pytam nie oskarżam .Tak jak mnie ludzie pytają tak i ja pytam
5)Bzdura ze komuś odmówiłem rozmowy w stosunku do napisanego tego tekstu. Klamstwo! Wcześniej to nawet sam proponowałem przyjazd do Warszawy Jeżeli będą napaści, ostry hejt w stosunku do tego tekstu będę blokował tak jak ludzie nie umożliwili mi wypowiedzi w stosunku do tego tekstu z piątku. Sprawa będą zajmowały się też inne osoby gdyż nie pozwolę sobie na takie podejście do wielu spraw.

z poważaniem dla czytelnika

prawdziwe-kolosy31