4 grudzień 2016

W piątek wróciłem do Polski z długiego  kontraktu morskiego gdzie zarabiałem pieniądze na życie i kolejna wyprawę i ponownie  pojawiają się  jakieś spekulacje. Tym razem na temat mojego rekordu Guinnesa. O co chodzi? Pierwsze wyjaśnienie tutaj:

No właśnie o co tutaj chodzi….

Więc może tak. Nagrodę Guinnesa otrzymałem 2  marca, natomiast na Kolosach-corocznym przeglądzie dokonań podróżniczych, Kapituła Kolosów  przyznała  mi wyróżnienie za trawers Ameryki Południowej  z przepłynięciem Amazonki. Było to 13 marca, czyli po otrzymaniu rekordu  Guinnesa.

No ale jaki jest to związek?

Problem polega na tym, że nie odebrałem wyróżnienia na festiwalu Kolosy. Zbojkotowałem

Na filmie to jest widoczne: chyba ,że  ktoś żle to zmontował. Jak myślicie?

 

FILM O BOJKOCIE KOLOSOW PRZEZ MARCINA GIENIECZKO:

https://www.youtube.com/watch?v=jVqACeyTGj0

 

W moim imieniu odebrał  Kacper Jurak, twórca oprogramowania  dokumentującego przepłynięcie Amazonki według wytyczonego szlaku wysłanego wcześniej dla komisji Guinnesa. Ja w tym czasie odebrałem inną nagrodę za całokształt  osiągnięć sportowych w Gminie Kosakowo. Było to dla mnie ważniejsze. Nagrodę  oddałem dla Pomorskiego Hospicjum Dla Dzieci gdzie została zlicytowana na rzecz najbardziej potrzebujących, napisała to do Pana Janowskiego i Chmielinskiego  prezes fundacji Małgorzata Bałkowska Prezes Hospicjum.

Dlaczego?

Przecież byłem na wygnaniu w środowisku podróżniczym. Zakładano niewybredne blogi na mój temat, przecież wszyscy mnie opluwali- mówiąc delikatnie, a ja wiedząc, że całe gremium środowiskowe  oraz widzowie, to podróżnicy nie odebrałem tego znaczącego wyróżnienia w prestiżowej kategorii ,,Wyczyn roku”? Jak to możliwe? Przecież bym miał znowu uznanie i klepanie bynajmniej po plecach tego dnia…

No właśnie, jak to możliwe, dlaczego? A to dlatego, że na kolosach nagroda główna została przyznana niezgodnie z regulaminem, jako wynik układów. Ludzie, którzy nie byli wcześniej zgłoszeni do konkursu, nie byli  nawet w programie otrzymali nagrodę??? To tak jakby Justyna Kowalczyk  ubiegała się o tytuł sportowca  roku w Przeglądzie sportowym za rok 2015 a   mistrzostwo świata zdobyła w 2016.Czy tak jest? Na profesjonalnych  festiwalach? Albo inaczej  National Geographic tez tak przyznaje nagrody? Absurd. Aleksander Doba

z Targów „Wiatr i Woda” w sobotę dzień wcześniej wiózł dla nich laptop z prezentacją żeby  mogli mieć swoje wystąpienie. Sam go wiozłem samochodem z moim ojcem na sale Kolosów  w sobotę! I mi opowiadał ,że  wyszła nagła zmiana  i wiezie sprzęt. Co za przypadek. Jak to możliwe, że takie rzeczy dzieją się na ogólnopolskim festiwalu? Warunki udziału w nim były jasno określone. Do czasu…

Pan Chmieliński  jest mistrzem w lobbowaniu poszczególnych ludzi. Wyczułem to znacznie wcześniej, kiedy to namawiał wszystkich do promowania ekspedycji rowerzystów. Ja do samych rowerzystów, którzy przepłynęli 6 miesięcy po mojej ekspedycji Amazonkę(nie całą warto zaznaczyć!) nic nie mam do tych   rowerzystów , fajny pomysł i gratuluję ale nie znoszę i nie toleruję lobbowania  na  wyrost. Ten pomysł powinien być przedstawiony w roku 2017 zgodnie z regulaminem. Jednak Pan Janowski nagle w trakcie trwania Kolosów zmienia  regulamin(być może pod wpływem kogos tego nie wiem) po interwencji wielu ludzi do Urzędu Miasta w Gdyni później wyjaśnia. Między innymi naczelnik Grażyna Pilarczyk w nocy  około 24.00  dzien przed wręczeniem nagród  odpisuje  do Przemysława Szapara, któremu notabene odmówiono występu na Kolosach – uwaga –„z powodu braku miejsc, tej samej prezentacji itp”. To jest niesamowite ,ze  Urzędnicy pracują w sobotę z takim poświeceniem. Próbuje ugasić pożar wyjaśnić. A dzień wcześniej inni podróżnicy bez zapisu nawet w programie, nie dość, że biorą udział w festiwalu, występują, zgarniają główną nagrodę za wyczyn roku. Absurd i  czysty układ.

Ja to wiedziałem już miesiąc wcześniej. Dlatego też dla mnie przyznanie wyróżnienia  w takiej sytuacji było mało znaczące i nie chciałem go przyjąć.

Tak, jak wspomniałem-regulamin festiwalu – dzień  przed  wręczeniem nagrody został zmieniony!!! Zapis, że mogą być przyjęte i nagradzane tylko te wyprawy, które odbyły się w danym roku i zakończyły się w tym samym roku został złamany. Później to tez zostało zmienione. Przemysław Szapar  sportowiec i podróżnik z Gdyni  i kilka innych osób zdegustowanych napisało, że  to nie jest uczciwe, że ktoś z Gdyni nie jest przyjęty, a inni są aż za nadto lobbowani. Korespondencja tutaj:

Szanowny Panie
Dwa zgłoszenia w rzeczy samej świadczą że „nie wszystko było na
wyprawie OK”. Pragnę jednak zauważyć, że pierwotnie przedstawiony
przez Państwa powód odrzucenia mojego zgłoszenia dotyczył ograniczeń
czasowych festiwalu z czego wyprowadzić można jedynie właściwy wniosek
że temat wyprawy nie był wystarczająco konkurencyjny w stosunku do
innych wypraw. Okazuje się że jednak wyprawa jest godna prezentacji na
Kolosach, ale nie moja. Pozwolę sobie na wyrażenie poglądu w którym
Państwa postawa rodzi poczucie niesprawiedliwości, gdyż decyzją
Państwa to jeden uczestnik jest faworyzowany, z drugiej strony Państwa
dwoiste i zaprzeczające sobie na wzajem argumenty za odrzuceniem
mojej prezentacji świadczą, że na Państwa wybór wpływ mają czynniki
nieobiektywne przez co mam niezbity dowód na to że moja osoba jest
ignorowana i traktowana nader niepoważnie.
W mojej ocenie, jeżeli doszło do takiej sytuacji, że są dwa niezależne
zgłoszenia dotyczące tej samej wyprawy, należałoby przyjąć obydwie
prezentacje lub odrzucić obydwie, lub weryfikację i porównanie obydwu
prezentacji pod kątem atrakcyjności z perspektywy widza. Jednocześnie
informuję, że moja prezentacja w formie filmu odnosi się do osoby Jana
Fasciszewskiego z uznanie a całość jest moim prywatnym zapisem z
dziennika wyprawy i zapewne jest skrajnie odmienna od prezentacji
mojego wyprawowego partnera.
Z przykrością stwierdzam że syndrom kumoterstwą, jakże popularny w
polskiej przestrzeni publicznej dotyczy także tak czystych idei
szeroko pojętej przygody.
Biorąc pod uwagę to wszystko,  staje się zrozumiałe że jest mi
niezmiernie ciężko zakończyć ten list stwierdzeniem „z poważaniem”,
nad czym ubolewam niezmiernie.
Przemysław Szapar

Widząc  to co się dzieje,  napisałem też do Pani Grażyny Pilarczyk- naczelnik wydziału. Warto zapytać Urząd Miasta Gdyni, czy takie sprawy były poruszane? Czy takie nieprawidłowości były? Ile korespondencji było, kto pisał? Warto zapytać Biuro Prezydenta, radnych Miasta , nie wszyscy są z tego samego obozu… itp. Bardzo mocno zabolało Piotra Chmielińskiego, kajakarza z USA przedstawiającego się za eksperta w dziedzinie Amazonki, że ktoś mógł coś mu zarzucić, źle ocenić jego postępowanie i skojarzyć z lobbowaniem.  Zirytowało to ,,wielkiego” podróżnika, tym bardziej, że sam mnie zachęcał do udziału w Kolosach. W korespondencji ze mną napisał, że  chce i może napisać rekomendację dla Guinnesa(korespondencja zachowana). Jednak, kiedy okazało się, że Marcin Gienieczko podważa uczciwość Kolosów, natychmiast Piotr Chmieliński zmienia zdanie i ocenę mojej ekspedycji. Współpracowałem z Chmielińskim przed i w trakcie wyprawy, wnikliwie śledził przebieg całej trasy na Amazonce, był podłączony pod mój nadajnik satelitarny, gdzie widział co 10 minut moje płynięcie. Kiedy miałem przerwę i  korzystałem z pomocy na rzece Tambo, od razu do mnie, napisał kiedy z Gadielem Sanchez  Rivera dopłynęliśmy w duecie  do Atalay. Zapytal „Co się stało, że miałem przerwę”? Wyjaśniłem, że korzystałem z łodzi . W każdej relacji to było zaznaczone-30 km. Rekord mój  był naliczany od Atalaya, gdzie było oficjalne rozpoczęcie i bicie rekordu, ale wówczas nie myślałem o żadnym Guinnesie, tylko o płynięciu. Z Gadielem spotykaliśmy się, bo płynął łodzią z Indianinem Aszeinka,  a później łodziami  motorowymi. Mirosław Rajter, logistyk ekspedycji  realizował i organizował  tego typu eskortę mając na względzie moje bezpieczeństwo: ttp://www.gienieczko.pl/pdf/Rajteroswiadczenie.pdf  Chmieliński też miał statek w części Brazylijskiej na trasie spływu Amazonką. Wszak spał,  na tej łodzi dostawał wyżywienie itp.  Mieli nawet lekarza który dbał  o ich życie. Czy ja miałem lekarza???? Nie nie, nie zabrałem ze sobą….zapomniałem. ups.. Chociaż moja mama dba o te sprawy o wiele lat ma do czynienia z medycyna . nie miałem takich sponsorów jak oni. Podobno sponsorował ich miliarder który drobil się na malowaniu pasow w USA….nieźle. Horn  zdobywca Bieguna Północnego z Borge Ouslandem lekarza nie miał ale Chmielinski twierdzi ze był podwożony i w tabelce na portalu Explorer sam wpisuje  gdzie płynął   ……a gdzie płynął łodzią motorową a warto zaznaczyć ze nie płynął łodzią motorową tylko w canoe od Santarem co jest widoczne na filmie. Pewnie tez kłamie? Wszystko to pokazuje jaka to manipulacja i ze nie warto ufać komuś tylko dlatego ze się sam mianował  na ojca chrzestnego Amazonki chociaż to mi  określenie bardziej się kojarzy z  książką  Mario Puzo ,,Ojciec chrzestny”))))

Od Kolosów zaczęła się misterna strategia linczowania mnie. Jeżeli Ty Gienieczko podważyłeś kapitułę, w której ja byłem przewodniczącym,  jeżeli Ty zbojkotowałeś i nie odebrałeś nagrody, to ja ci pokażę jako wielki ,,Grand Father” Amazonki, jak mało masz do powiedzenia. I zaczęło się  zmienianie tego, co wcześniej pisał.

To ja za każdym  razem pisałem do Chmielińskiego że prześlę materiały, zapisy gpsa na co sam odpowiedział „Ja Marcinie nie potrzebuję, widziałem jak płynąłeś”-cytat korespondencji Chmielińskiego. Więc co trzeba było zrobić aby mi zamknąć usta i  żebym przestał być  wiarygodny i żebym nie mógł się za bardzo się  rozpędzić w swojej wyrazistości na pewne poglądy?….podważyć rekord.

Jako ,że Dominik Szczepański, autor książki o Olku Dobie, to serdeczny druh Chmielińskiego, posłużył się właśnie nim. Chmieliński pisał wstęp do książki Szczepańskiego i generalnie wzajemnie się promują.- Sam  do mnie Chmielinski  pisze:,, Byłem na wręczaniu książki Olka Doby gdzie pisałem wstęp do książki Szczepanskiego”… Ten natomiast, ze mną nie był w dobrych relacjach, bo ja z kolei jemu odmówiłem napisania relacji, którą sam mi zaproponował o przepłynięciu Rio Napo. Cytuję „Marcinie, u ciebie zbyt dużo zagrożeń życia”. Po  czym kilka miesięcy później robi wywiad z Edem Starfordem, który przeszedł wzdłuż brzegów Amazonki. Ten opisuje na każdym kroku stres i rozpacz. Zresztą sam był ratowany (Dominik Szczepanski  był na wyprawie w duecie):  przez siły rządowe Kolumbii, gdy jego partner niefortunnie został ukąszony przez węża. Mogło się również skończyć źle. Tamten podróżnik   Maciej Tarasie był bardziej doświadczony i wiedział jak reagować. Szczepanski tylko był asystą. A ja mam zarzut, że za dużo przedstawiam zagrożeń w podróżowaniu i wyprawach. Oczywiście jest 40 milionów Polaków, jedni kochają PIS drudzy PO, a trzeci są  chorągiewkami, którzy kochają się na FB i taka ich wyrazistość. W sumie Wybrocza tak naprawdę nie wie o co chodz zaufała Szczepanskiemu i tyle. Ja odmówiłem Szczepańskiemu pisząc mu  otwarcie, że nie będę zmyślał historii że było fajnie i miło i cieplutko kiedy mało na starcie nie straciłem canoe, co może poświadczyć mój wówczas partner Łukasz Czeczumski. Płynęliśmy kilka dni po porze deszczowej. Poziom wód wysoki Spirala się nakręciła. Zebrałem trochę przeciwników, którzy poczuli możliwość  rewanżu, pokazania kto tu rządzi  i tak powstała nagonka.

A że innym z kolei z  mojego obozu,  nie spodobała się decyzja, jaką zafundowała Kapituła-ten mem, wysłany przez jednego z  rozczarowanych obserwatorów festiwalu Kolosy mówi za siebie. Niestety tak to wygląda , tu nie chodzi o Guinnesa. Może teraz  już tak, ale głównie chodzi o zemstę za  wyrazistość poglądów bardzo otwartych,  a za wyrazistość poglądów kto pracował w korporacji, wojsku, na statku, w jakiejś grupie wie że jeżeli taka osoba się wyłamie zacznie być traktowana inaczej i linczowana. Ja wolę być wykluczony niż dostosowany. To jest też odpowiedź na całe te zamieszanie. Los nie jest nikomu przeciwny, po prostu teraz tak jest i tyle. Jeśli tego nie rozumiemy, musimy się poddać, jeśli rozumiemy walczyć. Ja wybrałem to drugie. Za walkę dużo płacę, ale trudno.       Nie jestem uzależniony od tych, na których Szczepański w swoich artykułach się powołuje psychologicznie, tlum to takie rzeczy poprze -Sponsorów. Większość ludzi tak myśli, że sponsorzy dla mnie wazna jakas rzecz stek bzdur(jestem marynarzem/bosmanem, zarabiam tam dobre  pieniądze i jestem niezależny), a że będą pisać niech piszą.

 

Zbyt długo jestem w tym temacie/branzy  abym nie wiedział jak to funkcjonuje, a że tekst ma ograniczoną możliwość czytania to trzeba ułożyć tak, aby czytelnik zrozumiał że ten facet to „sciema”- czyli propaganda na zlecenie. Typowa manipulacja faktami. Tak jest z wieloma sprawami w życiu i  tak jest z tą nagonką .Wszystko zależy kto jaką ma psychikę i jakich ma przyjaciół i  z kim jest.

Piotr Chmieliński w korespondencji ze mną podważał  przepłynięcie solo Amazonki Mika Horna, legendy eksploracji który samotnie przepłynął Amazonkę -film tutaj emisja National Geographic: https://www.youtube.com/watch?v=izjkiCVqFo8

 

Zrozumiałem to wówczas, kiedy mnie prosił o korespondencję z żoną Mika Horna Caty Horn  Oczywiście  sam nie napisał, bo mu nie wypadało żeby sam napisał do takiej legendy. Zadał pytania  mailowo i przesłał mi, czy Mike Horn przepłynął kanion, czy wydał książkę  ale wcześniej napisał: ,,Marcinie zrób to dyplomatycznie” . Jakże ważna wskazówka w działaniu  lobbystycznym  i strategii pozyskiwania  rzetelnych odpowiedzi nie naruszając czyjegoś dobrego  imienia. To wówczas dało mi dużo do myślenia jaki to styl działania prowadzi kajakarz. Wiedziałem po tej korespondencji z kim mam do czynienia i jak będzie to wyglądało później ze mną. Tak samo zostałem oszukany przez Chmielińskiego kiedy się zgłosiłem do Magazynu Canoe Kayak żeby opublikować materiał. Redakcja była zainteresowana do momentu, kiedy nie dowiedział się o tym Piotr Chmieliński. Zapytałem się Chmielińskiego o co chodzi, a on odpowiedział-„każda redakcja ma swoją strategię”. Próbuj odpowiedział ale  piszac to wiedział ,że już zblokował temat. Nastawił   redakcje inaczej. Później tych samych ludzi nasłał na mnie. Naród pewnie  zrozumie ze  kas redakcja się zainteresowała mna….bzdura  na zlecenie zainterweniowała. Tak jak wiele innych rzeczy później.

Wiedziałem, że zataja bo zaznaczył już wcześniej żeby nie publikować tej relacji Dlaczego? Za dużo mnie wszędzie było, a Chmieliński-pierwszy zdobywca Amazonki odchodzi w cień….no i zrobiłem to bez jego zgody. Chmieliński tego nie toleruje. Toż to ,,Ojciec Chrzestny „Amazonki…. Zresztą sam Chmieliński od 1996 roku walczył za plecami  ,piersią  do przodu nigdy z  Jackiem Pałkiewiczem, obaj powoływali się na odkrywców Amazonki.

Chciałbym uzyskać odpowiedź – dlaczego tak się stało? właśnie po akcji z Kolosami? Dlaczego 6 miesięcy później taka nagonka, a wcześniej było wszystko jasne. Przecież sam Pan Janowski pisał do wielu ludzi ,że u  Pana Gienieczko wszystko jest jasne i klarowne. Jako jedyna osoba występująca na Kolosach miałem ponad 12 pytań, na które odpowiedziałem. Nikt nie pokazywał zapisów GPSA. Wszystko było jasne i nawet to płynięcie łodzią motorową rzeką Tambo, o której wszędzie mówiłem i zaznaczałem. Kiedy pytałem się innych uczestników czy mieli zapisy GPSA, odpowiedz była: „no co ty, zwariowałeś?’ Nikt mi nie kazał. Ja nic nie miałem i nie mam do ukrycia, w przedstawieniu tematu wszystko przesłałem. Przecież znając moją przeszłość mogłem być nie przyjęty na festiwal Kolosy, a jednak zostałem przyjęty(wcześniej  zaznaczano ze ja na kolosy nie mam wstępu…hm… a jednak) i  później przez to samo środowisko pod kierownictwem kajakarza z USA Piotra Chmielińskiego mój wyczyn został podważony. Za co? Za wyrazistość poglądów-których nigdy nie zmienię. NIGDY!!! Za interwencję w Urzędzie Miasta Gdyni.  Jeżeli mają rację ci, którzy oceniają i mówią że „Guinnesowy” arbitraż jest do kitu, to jaki jest arbitraż festiwalu Kolosy, skoro to samo się dzieje? A może prawda leży gdzie indziej? Po powrocie z ekspedycji Piotr Chmieliński napisał do mnie maila: ,, Uważam że nic nie ma poważnego a zwłaszcza profesjonalnego w „pokazywaniu kuchni” jeżeli ktoś nie jest kucharzem”. Mądre, pomyślałem…

Pytanie czy to dotyczyło tych badań Amazonki którzy co roku zmienia położenie źródeł Amazonki właśnie  ci wielcy podróżnicy przedstawiających się za odkrywców? Czy też kogoś, kto za kulisami się przedstawia za badacza? A może wówczas już mnie? Ale nie no chyba nie…, sam Piotr Chmieliński pisał do mnie wiele maili, że wyjątkowo starannie i profesjonalnie podchodzę do założeń przedsięwzięcia, ale może zmienił zdanie… Wszak w życiu wszystko płynne jest.

Pytanie  na czym polega profesjonalizm w badaniu, ocenianiu, propagowaniu? Amazonka jest tak samo płynna jak wszyscy jej odkrywcy. Na szczęście ja do nich nie należę, ale w dobie Google Earth teraz to już nie wiadomo kto nim jest. Polemiki już nie ma. Jest teraz lobowanie swoich racji. Niektórzy w tym są bardzo dobrzy.

z poważaniem dla czytelnika.

 

PS

 

1) znając życie będę znowu szczuty za ta  wyrazistość a niech szczują oby nie Jorkami chociaż tą rasę lubię.

Z poważaniem

2)PS  nikt z centrali Guinnesa z Londynu nie napisał mi ze rekord jest nieważny czy odebrany. Natomiast otrzymałem certyfikat Guinnnesa. Już drugi  w sumie nie wiem dlaczego.

3)zdjecie zauważyłem na portalu Podróżnicy. Tam tez pojawiły się pytania.

 

1) znając życie będę znowu szczuty za ta wyrazistość a niech szczują
2)PS nikt z centrali Guinnesa z Londynu nie napisał mi ze rekord jest nieważny czy odebrany. Natomiast otrzymałem certyfikat Guinnnesa. Już drugi w sumie nie wiem dlaczego.
3)zdjęcie zauważyłem na portalu Podróżnicy ze źródła festiwalu Kolosów. Tam tez pojawiły się pytania.
4) w tym tekście w odróżnieniu od redakcji która chciała mi zrobić PR pytam nie oskarżam .Tak jak mnie ludzie pytają tak i ja pytam
5)Bzdura ze komuś odmówiłem rozmowy w stosunku do napisanego tego tekstu. Klamstwo! Wcześniej to nawet sam proponowałem przyjazd do Warszawy Jeżeli będą napaści, ostry hejt w stosunku do tego tekstu będę blokował tak jak ludzie nie umożliwili mi wypowiedzi w stosunku do tego tekstu z piątku. Sprawa będą zajmowały się też inne osoby gdyż nie pozwolę sobie na takie podejście do wielu spraw.

z poważaniem dla czytelnika

prawdziwe-kolosy31